Witam :)
Od dawna podziwiam wszystko co jest wykonane frywolitką. Bardzo podobają mi się przedmioty wykonane tą techniką. Dla mnie to jednak była "czarna magia" do czasu kiedy
Ata umieściła na swoim blogu kurs frywolitki igłowej. Wiedziałam, że kiedyś spróbuję, ale w pasmanterii w mojej wiosce nie ma takich "rarytasów" ;) i tak dzień za dniem mijał.... Frywolitka jednak cały czas gdzieś tam w głowie "siedziała", bo dziś mi się nawet przyśniła :)
Przeczytałam jeszcze raz kurs
Aty, znalazłam też w necie filmik
Koronczarki, z braku igieł frywolitkowych wyszukałam zwykłą, w miarę równej grubości, "cerówkę", kawałek bawełnianej nici i zaczęłam próbować.
I takie coś mi wyszło :)
Wiem, że krzywe i w ogóle, ale i tak jestem z siebie dumna :)
Naprawdę spodobało mi się to platanie nitki, teraz muszę tylko zakupić odpowiednie igły i kordonek :)